Awo 425 z roku 1955, produkowany w NRD, był na swoje czasy bardzo udaną konstrukcją co podkreślają różne materiały i filmy (tu dla chcących pogłębić wiedzę polecam opowieści pana Piotra Kawałka z Oldtimerbazar). I kiedy oglądam rolki o restaurowaniu motocykli, myślę sobie „też tak chcę”… Problem w tym, że na rolkach nie widać tych miesięcy, czasem lat pracy. Nie widać nerwów, gdy coś jest w gorszym stanie niż się zakładało, gdy nie pasuje, a powinno, gdy coś się ułamało, a jest nieosiągalne… Agnieszka zamówiła u mnie obraz dla swojego taty z jego odrestaurowanym motocyklem, którego, jak określiła, cytuję „tata wskrzesił ze stanu opłakanej rdzy”… Po tych słowach wiedziałem, że… musi być rdza na obrazie. Był wyjazd na złomowisko, było cięcie gumówką, a potem już z górki, czyli szerokie pociągnięcia pędzlem, pastele, markery, złota farba na emblemacie i skórzane frędzle zwisające z manetek. I ciekawostka – ta dźwignia z boku silnika służyła do ręcznej zmiany biegów, ale też dzięki niej znalezienie luzu było dziecinnie proste…