Inżynierowie Kawasaki dowiedli, że przyśpieszenie na wyjściu z zakrętu wymaga lekkiego uślizgu tylnego koła. Powinno obracać się 20 – 30 procent szybciej niż przednie koło! A zawiaduje tym system, który co 5 milisekund sprawdza, czy granica szaleństwa nie została przekroczona… Bo motocyklista obejmuje kolanami 200 koni mechanicznych, które z łatwością osiągają 300 kilometrów na godzinę. Aby taka jazda nie była ostatnią jazdą, motocykl posiada widelec Showa z elektronicznym stabilizatorem skrętu, dwie potężne tarcze Brembo 33 cm, 8 tłoczków hamulcowych no i… kolejny system zapobiegający unoszeniu tylnego koła podczas ostrego hamowania. Rysowany motocykl ma do tego pięknie brzmiący tłumik Acrapović – taka wisienka na torcie. Przed Wami Kawasaki ZX10R – pojazd doskonały…. Prawie doskonały, gdyby nie błyskawiczne zużywanie tylnej opony z racji swych osiągów. Prawdziwa bestia, która w odpowiednich rękach jest potulna jak baranek. A są to ręce Anety – motocyklistki, dla której obraz ten wykonałem.